Media cyfrowe na dobre zagościły w naszym życiu osobistym, zawodowym i rodzinnym. Co więcej, rosnąca grupa młodych ludzi nie potrafi już wyobrazić sobie świata bez internetu, smartfonów i mediów społecznościowych. Nic nie wskazuje też na to, aby w kolejnych latach obecność tych mediów w naszym życiu była mniejsza. Mamy raczej do czynienia z coraz szerszym ich wykorzystaniem w obszarach i skali, których wcześniej nawet sobie nie wyobrażaliśmy. Jednocześnie jednak rośnie nasza świadomość, że jest to dla nas dziedzina wciąż nowa, że nie zawsze potrafimy mądrze z niej korzystać, coraz częściej też zauważamy oprócz niewątpliwych zalet, także potencjalne niebezpieczeństwa, związane z wykorzystaniem lub nadużywaniem mediów cyfrowych. Wobec tej sytuacji wiele osób zajmuje postawy skrajne: albo próbują maksymalnie odizolować swoją rodzinę, w szczególności dzieci, od kontaktu z mediami albo stwierdzają, że skoro są one tak powszechne, to nie ma sensu próbować ograniczać lub monitorować ich dostępności w rodzinie.

Tymczasem, każdy człowiek potrzebuje do swojego właściwego rozwoju pewnej równowagi. Jest oczywiście prawdą, że media są wszechobecne i kontakt z nimi jest nieunikniony, ale już ilość czasu spędzanego z mediami i jakość przekazywanych przez nie treści, nie tylko mogą, ale powinny być pod kontrolą rodziców. Zasada ta nie dotyczy zresztą tylko dzieci – zarówno nadmierne korzystanie z mediów cyfrowych, jak i treści powszechnie uznawane za szkodliwe dla dzieci (w szczególności pornografia) wpływają niekorzystnie także na osoby dorosłe.

 

Czas, czyli „ile”

Kiedy mówi się o wpływie mediów cyfrowych na dzieci, często ogranicza się ten temat do wpływu negatywnych treści. Tymczasem wielu specjalistów wskazuje na to, że niezależnie od przekazywanych treści należy ograniczać także ilość czasu spędzanego przed ekranem.

Coraz powszechniejsze korzystanie z urządzeń cyfrowych oraz pojawianie nowych rodzajów tych urządzeń, powoduje, że coraz trudniej jest wskazać, jaki konkretnie czas dziecko powinno spędzać z ekranami w ciągu dnia. Dodatkowo nauka zdalna, powszechna w poprzednim roku szkolnym, ale zdarzająca się i teraz, jeszcze bardziej komplikuje ustalenie jednoznacznych kryteriów.

Rodzicom pozostaje więc kierowanie się własnym wyczuciem i zdrowym rozsądkiem. Kluczowym elementem wydaje się tutaj zachowanie w życiu dziecka pewnej równowagi: między światem realnym a wirtualnym, ruchem a siedzeniem w miejscu, nauką a rozrywką. Myślę, że każdy rodzic wyczuwa na przykład, że granie przez trzy godziny na komputerze przez 13-latka, który jednocześnie tego dnia nie miał czasu na ruch, naukę i relacje z rodziną, oznacza poważne zaburzenie takiej równowagi. To samo można powiedzieć o kilkugodzinnym oglądaniu filmów, nawet jeśli miałyby one charakter popularno-naukowy.

Kwestia czasu korzystania z mediów powinna być więc ustalona w formie zasad, które uwzględniają wiek dziecka, jego zainteresowania, ilość czasu potrzebną na inne zajęcia, a także realne możliwości wyegzekwowania ustalonych reguł przez rodziców. Mogą nam w tym pomóc programy z dziedziny nadzoru rodzicielskiego, które możemy znaleźć niemal dla każdego urządzenia cyfrowego, z jakiego może korzystać nasze dziecko. Warto jednak przy tym pamiętać, że żadne rozwiązanie techniczne nie zastąpi osobistego zainteresowania rodzica i jego rozmowy i kontaktu z dzieckiem.

 

Treść, czyli „co”

Wielu rodziców niepokoi się tym, że ich dzieci mogą poprzez media elektroniczne dotrzeć do wielu szkodliwych treści. Czy ich obawy nie są przesadzone? Niestety, okazuje się, że nie. Wg badań przeprowadzonych przez Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej kilka lat temu, niemal 50% chłopców w wieku 14-15 lat korzystało regularnie z pornografii! Większość rodziców zakłada prawdopodobnie, że ich akurat ta sytuacja nie dotyczy, ale jest to założenie bardzo ryzykowne.

Poza pornografią dzieci i młodzież mogą trafić w internecie na treści wulgarne, agresywne, zachęcające do samookaleczeń itp. Przed tym wszystkim możemy się ochronić korzystając z narzędzi zwanymi filtrami treści, które dostępne są zarówno na komputery stacjonarne, jak i smartfony czy tablety. Podobnie jak w przypadku kontroli czasu nie możemy tutaj zdać się w 100% na rozwiązania techniczne, potrzebny jest dobry kontakt z dzieckiem, znajomość jego świata, szczere rozmowy.

 

Smartfon to nie telefon

Wielkie i często mało uświadomione wyzwanie stanowią dziś dla rodziców smartfony. W przekonaniu wielu dorosłych są one po prostu nowszą wersją telefonów. W rzeczywistości są to raczej bardzo małe komputery z dostępem do internetu i tak powinny być traktowane z punktu widzenia bezpieczeństwa naszych dzieci. Oznacza to, że powinniśmy je monitorować zarówno pod kątem ilości spędzanego z nimi czasu, jak i przeglądanych treści. Badania wskazują, że robi to tylko niewielki odsetek rodziców, zaś smartfony otrzymują dzieci w coraz młodszym wieku, często np. z okazji I Komunii św.

 

Wpływ na zdrowie

Intensywne korzystanie z mediów cyfrowych nie pozostaje bez wpływu na zdrowie nasze i naszych dzieci. Coraz lepiej zbadane i opisane są problemy związane z mediami cyfrowymi w takich obszarach jak zaburzenia snu, otyłość, problemy z kręgosłupem. Wynikają one zarówno z samego kontaktu z ekranami (np. działania światła ekranów, które utrudnia zasypianie), jak i sposobu funkcjonowania osób, które długo korzystają z mediów (mało ruchu, postawa siedząca, nienaturalna pozycja ciała itd.)

 

Czy jesteśmy bezradni?

Wszystkie wymienione argumenty powinny skłonić rodziców do przemyślenia na nowo sposobu, w jaki cała rodzina korzysta z mediów cyfrowych. Istotne jest przede wszystkim, aby to rodzice czuli się odpowiedzialni za zarządzenia tą dziedziną.

Aby dojść do panowania nad mediami cyfrowymi w rodzinie można zastosować następujące kroki:

  1. Refleksja nad naszym autorytetem, stylem komunikacji i przykładem.

Jeśli jako rodzice nie mamy odpowiedniego autorytetu, aby zarządzać innymi obszarami w rodzinie, to w dziedzinie mediów cyfrowych niemal na pewno poniesiemy porażkę, ponieważ atrakcyjność mediów cyfrowych powoduje, że utrzymanie autorytetu jest tutaj szczególnie trudne. To samo dotyczy komunikacji – jeśli nie dogadujemy się z dziećmi i nie potrafimy im wyjaśnić naszych racji oraz dojść do wspólnych rozwiązań w innych dziedzinach, to w przypadku mediów także się to nie uda. Kwestia przykładu jest raczej oczywista – jeśli sami nie dajemy dobrego przykładu w tej dziedzinie, stajemy się niewiarygodni.

  1. Rozpoznanie sytuacji – stan aktualny – trzeba zorientować się, jaki dokładnie sprzęt cyfrowy podłączony do internetu i dostępny dla dzieci posiadamy i czy jest on zabezpieczony przez rozwiązania typu kontrola rodzicielska.
  2. Zasady korzystania z mediów w rodzinie – dobrze, aby zostały one konkretnie ustalone dla wszystkich członków rodziny – kiedy można korzystać, jak długo itd.
  3. Atrakcyjne alternatywy dla mediów – jeśli ich nie stworzymy, samo mówienie „wyłącz” z pewnością nie przyniesie skutku.
  4. Wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń – jeśli w punkcie 2. stwierdzimy, że poziom naszych zabezpieczeń technicznych jest niewystarczający, trzeba to poprawić.
  5. Konsekwentne egzekwowanie zasad – to z pewnością najtrudniejszy punkt. Wielu rodziców robi dużą część tego, co zostało wymienione powyżej, ale brakuje im konsekwencji. Nie ma na to żadnego złotego sposobu – jako rodzice musimy ciągle na nowo wzbudzać w sobie motywację do walki o dobro naszych dzieci, mając świadomość tego, że ich los w bardzo dużym stopniu spoczywa w naszych rękach.

 

Janusz Wardak

 

0
0
90
Rate this article

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.